Witajcie!
Dzisiejszy post będzie kontynuacją drugiej części o historii radiestezji.
Będzie również miejscami nieco bardziej techniczny.
Mam nadzieję, że uda mi się wszystko wytłumaczyć w zrozumiały sposób.
W razie wątpliwości zapraszam do kontaktu na Telegramie lub bezpośrednio przez maila, którego można znaleźć w zakładce Kontakt.
Ostatni post zakończył się na starożytnym Egipcie, a dziś przeniesiemy się do XX-wiecznej Europy, a dokładniej do Francji. Choć na pewno między tymi dwoma okresami wydarzyło się wiele ciekawych rzeczy w świecie radiestezji (jak np. budowa wielu świątyń czy katedr, których architektura wzmacnia i wzbogaca energie miejsc mocy, na których zostały postawione), niestety nie mamy na ich temat zbyt wielu informacji.
Jak wspomniałem w pierwszym poście na tym blogu, kościół katolicki co do zasady tępił praktykowanie radiestezji wśród zwykłych ludzi, samemu ją po kryjomu kultywując. Najprawdopodobniej przymykał jednak oko na osoby, które korzystały z różdżek w celu znajdowania dobrych miejsc na wykopanie studni czy budowę domu.
W ten sposób upłynęło wiele lat. Wszystko jednak zmieniło się właśnie na początku XX w. we Francji.
Podobnie jak w poprzednich częściach, tak również i w tej posiłkowałem się opracowaniem dr Roberta J. Gilberta, założyciela instytutu Vesica do jednego z jego kursów (to wciąż nie jest post sponsorowany) The Universal Vibrational Spectrum.
Zapraszam do lektury.
Nowa Era Radiestezji
Na początku XX wieku we Francji światło dzienne ujrzały publikacje opisujące, w jaki sposób Jezuici nauczali księży misjonarzy metod radiestezyjnych. Dzięki radiestezji misjonarze umieli rozpoznawać wodę zdatną do picia, pokarmy zdatne do jedzenia, lecznicze lub trujące rośliny, itd. Dzięki tym zdolnościom byli w stanie przetrwać w nowych warunkach na misji, przysłużyć się lokalnej społeczności, a także pokazać dzikim ludom, że ich Bóg ma wielką moc.
Następnie francuscy oraz szwajcarscy księża zaczęli rozwijać swoje własne metody i publikować je w postaci artykułów oraz książek.
Warto tu wymienić księdza Alexisa Bouly’ego, któremu zawdzięczamy termin radiestezja, oraz księdza Abbe Mermeta (widoczny również na zdjęciu głównym tego posta jako trzeci od prawej), który wydał bardzo ważną książkę dla świata radiestezji “Comment j’opere” (Jak działam), przetłumaczoną później na język angielski i wydaną pod nazwą “Principles and Practice of Radiesthesia”.
Książkę tę można pobrać za darmo tutaj.
Z czasem, radiestezją zaczęli się zajmować również ludzie spoza kleru, w tym naukowcy oraz lekarze, a radiestezja była brana na poważnie przez świat nauki.
Na początku XX wieku to metoda fizyczna wiodła prym nad metodą mentalną.
Metoda mentalna była odrzucana jako zbyt subiektywna.
Wielu badaczy widziało radiestezję jako rozszerzenie współczesnej fizyki i chciało ją rozwinąć w usystematyzowaną naukę taką, jaką właśnie jest fizyka czy matematyka, co byłoby niemożliwe przy wykorzystaniu metody mentalnej.
Radiestezja była również szeroko używana w medycynie. Wg Enela (informacja z jego książki “Premiers Pas En Radiesthésie Therapeutique” wydanej w 1949 r.) ponad 2500 lekarzy we Francji korzystało w tamtym czasie z radiestezji lub z usług radiestetów do pomocy przy diagnozowaniu pacjentów, a metoda radiestezyjna była pierwszą metodą diagnozowania chorób nowotworowych.
Louis Turenne
Louis Turenne był profesorem inżynierii radiowej. Służył również we francuskim wojsku jako instruktor w tej dziedzinie. Z racji swojego zawodu Turenne był świadom tego, że cały czas otaczają nas niewidzialne promieniowania, które mogą na nas oddziaływać i których nie bylibyśmy w stanie zidentyfikować bez specjalistycznych mierników elektronicznych. Zdawał sobie również sprawę z tego, że mogą istnieć promieniowania zbyt subtelne aby wykryć je istniejącym ówcześnie sprzętem, dlatego zainteresował się radiestezją.
To właśnie on zapoczątkował podział pełnego spektrum promieniowań radiestezyjnych na części i klasyfikację ich jako kolorów radiestezyjnych. Kolory są tutaj dość umowne. Choć niebieska kartka papieru będzie emitowała radiestezyjny kolor niebieski, to kolor fizyczny nie jest jedynym sposobem, w jaki można osiągnąć radiestezyjny kolor niebieski, ponieważ można to również zrobić poprzez zastosowanie odpowiedniego kształtu lub kąta, co widać na obrazku po prawej. Istnieją również przedmioty, metale, minerały, zioła, rośliny, etc., które nie są niebieskie, a emitują radiestezyjny kolor niebieski (np. srebro). To samo tyczy się pozostałych kolorów radiestezyjnych.
Turenne zidentyfikował 11 z 12 istniejących obecnie kolorów radiestezyjnych. Według jego badań spektrum kończyło się z jednej strony na kolorze białym i pod-białym (infra blanc na obrazku), a z drugiej na czarnym i pod-czarnym (infra noir na obrazku). Dziś już wiemy, że między kolorem białym a czarnym znajduje się zieleń ujemna.
Turenne badał również kierunki, w których rozchodzą się promieniowania radiestezyjne oraz długości ich fal. Do tego celu stworzył specjalne wahadło. Dzięki temu był w stanie zaobserwować kilka niezwykle ważnych zjawisk.
Jednym z nich było to, że fale pól elektrycznych mają zawsze kierunek wertykalny, a fale pól magnetycznych - horyzontalny. Orientacja obiektu generującego fale w przestrzeni nie ma znaczenia, obiekt generujący fale pionowe, kiedy zostanie położony poziomo, wciąż będzie generował fale pionowe i vice versa.
Drugą interesującą obserwacją było to, że fale horyzontalne są falami wspierającymi dobre zdrowie i samopoczucie, a fale wertykalne wspierają choroby (z drobnymi wyjątkami).
To wszystko to jedynie bardzo duże uproszczenie całego dorobku tego pana. Turenne napisał 8 książek (ostatnia książka nie została dokończona, ale została wydana pośmiertnie), w których w bardzo techniczny sposób poruszył naprawdę wiele tematów w różnych dziedzinach nauki z perspektywy radiestezji fizycznej.
Andre de Belizal i Leon Chaumery
Tych dwóch panów już pewnie kojarzycie z poprzednich części, a teraz poświęcimy im pewnie większą część tego wpisu, bo jest o czym pisać, a to i tak nie będzie wszystko.
Współpracowali ze sobą od lat 30-tych aż do późnych lat 50-tych. Razem wydali książkę “Essai de Radiesthésie Vibratoire” zaraz przed wybuchem II wojny światowej. Po śmierci Chaumery’ego, de Belizal wydał jeszcze jedną książkę z innym współautorem, panem P.A. Morelem, pod tytułem “Physique Micro-Vibratoire et Forces Invisibles”, która ukazała się w 1960 r.
Odkrycie zieleni ujemnej
Na początku lat 30-tych de Belizal i Chaumery poświęcili się badaniom energii z obszaru, który został sklasyfikowany przez Turenne’a jako pod-czarny (infra noir) i pod-biały (infra blanc). Spektrum Turenne’a było linearne, a oba wymienione kolory znajdowały się na jego przeciwnych krańcach. Natomiast nasi dwaj badacze odkryli, że wszystkie kolory radiestezyjne rozkładają się w równomierny sposób na okręgu, co pozwoliło im domknąć spektrum Turenne’a.
Dokładnie taki sam rozkład kolorów radiestezyjnych, jaki uzyskali Chaumery i de Belizal, można uzyskać poprzez narysowanie dowolnego okręgu w dowolnym miejscu oraz czasie, a kolor zielony będzie obecny zawsze w wycinku okręgu skierowanym ku północnemu biegunowi magnetycznemu Ziemi. Z tej właściwości można skorzystać jak z kompasu, kreśląc koło np. na kartce papieru, na ziemi albo na piasku, a następnie badając, w którym miejscu na okręgu występuje kolor zielony, aby odnaleźć północ. Podobne, aczkolwiek nieco bardziej skomplikowane zależności występują na kuli 3D. To właśnie one zostały wykorzystane do stworzenia wahadła uniwersalnego, które przedstawię za moment.
Po zamknięciu spektrum w okręgu, okazało się, że kolory infra blanc oraz infra noir tak naprawdę znajdują się obok siebie i razem przy podziale kolorów na 12 współtworzą jeden kolor, nazwany przez jego dwóch odkrywców zielenią ujemną/negatywną. Nazwa “zieleń ujemna” jest niestety dosyć myląca. Została ona nadana, ponieważ na okręgu jej energia znajduje się po przeciwstawnej stronie do koloru zielonego, czyli na przeciwnym biegunie. Z tego też powodu, na zwykły kolor zielony, który możemy znaleźć na północy okręgu, często używa się określenia “zieleń dodatnia/pozytywna”, aby uniknąć pomyłki.
Zieleń ujemną nazywa się również czasem szarą zielenią.
Ponieważ na okręgu znajduje się ona pomiędzy kolorami czarnym oraz białym, przypisuje się jej kolor pośredni tym dwóm, czyli szary.
Nie oznacza to jednak, że fizyczny kolor szary emituje radiestezyjny kolor “szarej zieleni”.
Tak więc szara zieleń jest jak świnka morska.
Ani świnka, ani morska.
Nazwa jednak została z nami do dzisiaj.
Badania nad zielenią ujemną
Po odkryciu istnienia zieleni ujemnej, de Belizal oraz Chaumery skupili się na zbadaniu jej właściwości. Jak się okazało, ze wszystkich kolorów radiestezyjnych, to właśnie ona jest najbardziej penetrującą energią, tj. potrafi się przebić nawet przez ołowiane ekrany zdolne powstrzymać promieniowanie rentgenowskie.
Oprócz tego, okazało się, że zieleń ujemna jest wspaniałym nośnikiem dla innych energii, dobrych lub złych. Dzięki swojej zdolności do penetracji, może zostać wykorzystana do transferu dowolnego rodzaju energii lub nawet informacji. W części o starożytnym Egipcie opisywałem, w jaki sposób piramidy mogły być wykorzystywane do nawigacji (jako “latarnie morskie”) oraz przesyłania wiadomości. Teraz mogę dodać, że jest to możliwe właśnie dzięki wykorzystaniu zieleni ujemnej jako fali nośnej dla innych energii.
Jak się okazuje, spektrum elektromagnetyczne, czyli mikrofale, sieć elektryczna, radio, sieć telefoniczna, WiFi, LTE, 5G, etc., również wykorzystuje zieleń ujemną do transferu energii. Ale to nie wszystko, ponieważ materiały radioaktywne także emitują ten “kolor”.
Na potrzeby dokładniejszych badań, Chaumery i de Belizal opracowali metodę, która pozwalała ustabilizować, wzmocnić oraz skoncentrować emisję zieleni ujemnej w konkretnym kierunku.
Dwa oblicza zieleni ujemnej
Wróćmy na chwilę do odkryć Louisa Turenne’a. Jednym z jego najważniejszych odkryć było ustalenie, że fale promieniowania radiestezyjnego rozchodzące się w kierunku poziomym wspierają dobre zdrowie, a te rozchodzące się w kierunku pionowym, co do zasady wspierają lub przynoszą choroby. Każdy z kolorów radiestezyjnych posiada fale poruszające się w obu wspomnianych właśnie kierunkach, a co za tym idzie, w zależności od tego, z którym rodzajem fali mamy do czynienia, dany kolor może na nas oddziaływać pozytywnie lub negatywnie.
De Belizal i Chaumery nadali temu zjawisku nowe nazewnictwo. Fale pionowe nazwali elektrycznymi, a fale poziome - magnetycznymi. Nie oznacza to jednak, że promieniowanie radiestezyjne posiada właściwości fal elektrycznych czy magnetycznych. Jak zostało wspomniane już wcześniej, Turenne odkrył, że fale elektryczne rozchodzą się w kierunku pionowym, a magnetyczne - poziomym. Oprócz tego de Belizal i Chaumery odkryli, że fale pionowe są skutecznie blokowane przez izolatory elektryczne (np. porcelana), ale przez izolatory magnetyczne już nie. Podobną, ale odwrotną zależność wykazały też fale poziome. Stąd właśnie wzięło się “elektrycznomagnetyczne” nazewnictwo stosowane do dziś.
Każdy kolor radiestezyjny ma swoje unikalne właściwości, ale oprócz tego posiada dwa “oblicza”, dobre lub złe, w zależności od tego, czy mamy do czynienia z falami pionowymi, czy poziomymi. W przypadku zieleni ujemnej, główną właściwością jej fal pionowych jest działanie odwadniające, które potrafi zatrzymać procesy życiowe w żywych tkankach.
Śmierć Chaumery’ego
Chaumery i de Belizal byli świadomi negatywnego oddziaływania zieleni ujemnej. Próbowali nawet je wykorzystywać, m.in. do leczenia nowotworów, poprzez aplikację tej energii bezpośrednio do guzów nowotworowych w celu zatrzymania ich wzrostu (to oczywiście nie jest dobry pomysł i nie polecam).
Niestety, mimo świadomości zagrożenia, nie potrafili oni neutralizować fal pionowych zieleni ujemnej w swoich wynalazkach (zważywszy, że wykorzystywali je do badań, możliwe, że wcale nawet nie próbowali tego robić), ani nie znali na nią antidotum.
27 lutego 1957 roku de Belizal odnalazł zmumifikowane ciało Chaumery’ego w jego pracowni. Jak de Belizal później napisał w posłowiu do swojej drugiej książki “Physique Micro-Vibratoire et Forces Invisibles”, napisanej wspólnie z P.A. Morelem, Chaumery padł ofiarą swych własnych eksperymentów, a jego ciało zostało kompletnie odwodnione przez promienie zieleni ujemnej.
Lekcja na przyszłość
Choć wielu radiestetów zakłada, że Chaumery’ego zabiła bezpośrednia ekspozycja na promieniowanie zieleni ujemnej, wcale nie mamy pewności, że tak właśnie było.
Z tego, co Chaumery opublikował z de Belizalem w ich pierwszej i ostatniej wspólnej książce, wiemy, że oboje doskonale sobie zdawali sprawę z potencjalnych zagrożeń oraz tego, w jakim kierunku ich wynalazki emitowały swoje niszczycielskie promienie, a więc na pewno wiedzieli, jak unikać wystawiania się na ich bezpośrednią ekspozycję.
Zdaniem dr Ibrahima Karima, egipskiego radiestety, którego omówimy w następnej części, rozpatrywanie tej sprawy w ten sposób jest zbyt powierzchowne. Wg niego każdy z nas wchodzi w rezonans ze wszystkim, co mówi, robi oraz tworzy, ale także ze wszystkim, czemu poświęca swoją uwagę lub bada radiestezyjnie. Ponieważ Chaumery zaprojektował oraz stworzył wiele urządzeń emitujących zieleń ujemną oraz najprawdopodobniej bardzo często badał jej obecność oraz natężenie wahadłem, przez dużą część swojego życia pozostawał w rezonansie z tą właśnie energią, co wg dr Karima doprowadziło go do zguby.
Parafrazując pewien słynny napis na murze: nie tykaj elektrycznej zieleni ujemnej, bo Cię ku*wa zmiecie z planszy.
Wynalazki
Wynalazki Chaumery’ego i de Belizala miały ogromne znaczenie dla świata radiestezji. Część z nich jest produkowana i wykorzystywana przez radiestetów do dziś. Poniżej wymienię tylko te najważniejsze.
Wahadło egipskie
Pisałem o nim już w poprzedniej części. Mimo tego, że zostało stworzone przez starożytnych Egipcjan, a nie naszych dwóch badaczy, warto zaznaczyć, że to właśnie oni dołożyli swoją cegiełkę do jego popularyzacji oraz odkrycia jego właściwości. De Belizal (wraz z panem P.A. Morelem) opublikował w swojej drugiej książce, w jaki sposób wahadło to współpracuje z energią piramidy, co pozwoliło mu opracować (lub odtworzyć to, co wynaleźli starożytni Egipcjanie) model telemagnetrografu, który opisałem w poprzedniej części. Dziś w Polsce znane jest jako wahadło Karnak i cieszy się dość dużą popularnością.
Ponieważ znamy już różnicę pomiędzy właściwościami fal poziomych (magnetycznych) a fal pionowych (elektrycznych), mogę teraz zdradzić, że ornamenty na wahadle, które widać na załączonym obrazku, nie pełnią jedynie funkcji ozdobnej. Jak być może pamiętacie, wahadło egipskie emituje ze swojego czubka kolor zieleni ujemnej. Umieszczenie ornamentów na wahadle jest jednym ze sposobów na neutralizację fal pionowych, zostawiając jedynie te bezpieczne, czyli poziome.
Wahadło z fikcyjnym stożkiem
Było to pierwsze wahadło pozwalające wykrywać wszystkie kolory radiestezyjne zarówno w spektrum magnetycznym, jak i elektrycznym. Można zauważyć podobieństwo do linearnego spektrum kolorów, które przedstawił pan Turenne, z tą różnicą, że zamiast kolorów infra blanc i infra noir na obu końcach mamy zieleń ujemną oznaczoną jako “V-“.
Wahadło działa poprzez przesuwanie poprzecznego dysku po trzonie wahadła, aby wybrać pożądany kolor. Na załączonym obrazku wybrany jest kolor “Vi”, czyli fioletowy. Gdy dysk zostanie przesunięty tam, gdzie chcemy, wahadło zaczyna tworzyć kąt między krawędzią dysku a dolnym czubkiem wahadła (to jest właśnie ten fikcyjny stożek) i to właśnie ten odpowiednio dobrany kąt sprawia, że wahadło zaczyna rezonować z wybranym kolorem radiestezyjnym.
Warto również dodać, że wahadło to nie jest silnym emiterem kolorów radiestezyjnych i nie nadaje się do chromoterapii (czym jest chromoterapia w dużym uproszczeniu opisałem poniżej w sekcji o Enelu). Jest to jednocześnie jego zaleta, ponieważ dzięki temu jest uważane za stosunkowo bezpieczne dla początkujących adeptów radiestezji.
Wahadło uniwersalne
Jest to kolejne wahadło, które pozwala wykrywać wszystkie kolory w spektrum magnetycznym oraz elektrycznym. Zasada działania jest jednak nieco inna.
Wahadło jest drewnianą kulą zawieszoną na kabłąku (kabłąk widoczny jest w dolnej części obrazka nad kulą). Do kabłąka przywiązany jest sznurek. Dzięki swojej konstrukcji wahadło staje się silnym emiterem wybranego koloru, poprzez wykorzystanie emisji zieleni ujemnej jako fali nośnej dla wybranego koloru. Poprzez obracanie kabłąka względem kuli oraz przesuwanie sznurka po kabłąku możliwe jest wybranie dowolnego miejsca na kuli.
Dodam jeszcze tylko, że ponieważ jest silnym emiterem, wahadło uniwersalne jest najczęstszym wyborem jeśli chodzi o chromoterapię. Z tych samych powodów jest ono niebezpieczne dla osób początkujących, ponieważ nawet dobroczynny kolor ze spektrum magnetycznego można przedawkować. Oprócz tego istnieje możliwość wyboru kolorów ze spektrum elektrycznego, co jest jeszcze bardziej niebezpieczne.
Enel
Enel to pseudonim literacki byłego rosyjskiego pułkownika Skariatina, który przeprowadził się do Egiptu. Mimo rosyjskiego pochodzenia, bazował na odkryciach Turenne’a, Chaumery’ego i de Belizala oraz wydawał swoje książki w języku francuskim.
Terapia kolorami
Skariatin obracał się w kręgach ezoterycznych uzdrowicieli, w tym ówczesnych bioenergoterapeutów. Jedną z takich osób miał być francuski pułkownik de Rochas, który w swojej praktyce korzystał z dwóch kolorów: czerwonego i niebieskiego. Kolory te miały być sobie przeciwstawne; zaburzona równowaga tych kolorów w ciele człowieka miała wywoływać choroby, a jej przywrócenie miało powodować powrót do zdrowia.
Dzięki odkryciom radiestezji Enel był w stanie rozwinąć tę teorię jeszcze dalej i poszerzyć ją o wykorzystanie wszystkich kolorów radiestezyjnych. Na podstawie swoich badań wysnuł dwie tezy:
- Każda choroba czy patogen emituje własną częstotliwość/kolor radiestezyjny.
- Dla każdej choroby czy patogenu istnieje częstotliwość/kolor radiestezyjny (lub remedium, które będzie emitowało taki kolor), który je będzie zwalczał.
Można tutaj zauważyć pewną analogię do odkryć dr Huldy Clark oraz dzisiejszego wykorzystania biorezonansu, z tą różnicą, że tam korzysta się z tej samej częstotliwości zarówno do wykrywania patogenu, jak i zwalczania go.
Na tej podstawie Enel przeprowadził wiele badań oraz określił oba rodzaje kolorów dla różnych chorób, takich jak np. cholera, tyfus czy gruźlica.
Tak właśnie narodziła się chromoterapia, która stosowana jest w radiestezji po dziś dzień, ale w nieco innej formie i głównie z wykorzystaniem metody mentalnej.
Warto tutaj dodać, że mimo tych wszystkich odkryć, Enel wciąż uważał, że przesunięcie łóżka pacjenta ze strefy zadrażnień (o ile taka sytuacja miała miejsce) jest w większości wypadków wystarczające, aby pacjent powrócił do zdrowia i zastosowanie terapii kolorami nie jest już konieczne (pomijając choroby takie jak tyfus, cholera czy gruźlica oczywiście).
Aspekt duchowy radiestezji
Enel dużą część swojego życia poświęcił na badanie nauk duchowych starożytnego Egiptu i żydowskiej Kabały oraz tego, w jaki sposób się ze sobą łączą (do dziś uważa się, że Kabała bazuje na wiedzy ze starożytnego Egiptu dzięki temu, że Mojżesz wyniósł tę wiedzę z egipskich świątyń i przekazał ją swoim pobratymcom podczas exodusu).
Z racji swoich duchowych doświadczeń, postanowił przeprowadzić część swoich badań pod zupełnie innym kątem niż robili to de Belizal i Chaumery. Jednym z jego najważniejszych odkryć w tej dziedzinie było wykrycie wysokich koncentracji zieleni ujemnej (oczywiście tej horyzontalnej/magnetycznej) w pobliżu grobów świętych chrześcijańskich Koptów w Egipcie.
Kolejnym było odkrycie, że emisja zieleni ujemnej (wciąż mówimy o spektrum horyzontalnym/magnetycznym) w polu energetycznym danej osoby ulega nasileniu, gdy osoba ta zaczyna się modlić lub wykonywać inne praktyki duchowe. Wg Enela, poprzez zbadanie poziomu emisji zieleni ujemnej u danego człowieka można było zbadać jego poziom rozwoju duchowego.
Jak się niedługo okaże, powiązanie zieleni ujemnej z aspektem duchowym będzie niezwykle ważną wskazówką dla jednego z badaczy, którego przedstawię w kolejnej części.
Upadek metody fizycznej
Druga wojna światowa oraz trudne czasy zaraz po niej sprawiły, że ludzie mieli nieco bardziej pilne rzeczy na głowie niż zajmowanie się radiestezją. Mimo tego, że część kręgów radiestezyjnych przetrwała próbę czasu, radiestezja zaliczyła duży spadek popularności w Europie. Tragiczna śmierć Leona Chaumery’ego w 1957 r. na pewno nie pomogła w popularyzacji tej dyscypliny, zniechęcając również część ówcześnie praktykujących. Najprawdopodobniej był to również jeden z powodów wyparcia metody fizycznej przez metodę mentalną, która została uznana za bardziej bezpieczną.
Zakończenie
To by było na tyle. Jeśli macie jakieś pytania albo uwagi, to zapraszam do dyskusji na Telegramie.
Link: https://t.me/c/3902046512/6
Kod QR:

To jest link do wątku o tym poście. Do dyskusji na inne tematy zapraszam do wątku General, do którego można przejść z powyższego wątku w Telegramie lub korzystając z linku na stronie głównej.
Pozdrawiam wszystkich cieplutko!